Mimo panujących w polskich górach bardzo niekorzystnych warunków, wycieczka na Trzy Korony w Pieninach to był na obecną chwilę, czyli 6 stycznia, strzał w dziesiątkę.

Trzech króli na szczycie Trzech Koron

Przeszliśmy szlakiem żółtym z Krościenka nad Dunajcem i tak samo wróciliśmy. Trasa przedeptana, twarda, bez trudności, dotarliśmy na szczyt w ok. 2:15 przemierzając baśniowe, zimowe krajobrazy. Lekko prószący śnieg tylko dodał wycieczce uroku. Spotkaliśmy nawet trzech króli.

Mieliśmy rakiety, ale okazały się zbędne. Niektórzy szli w rakach, pod cienką warstwą puchu leżał w kilku miejscach twardy śnieg, jednak ja raki na takie warunki odradzam. Za to polecam kije trekkingowe.

Problemem dla zmotoryzowanych może być zaparkowanie, gdyż wszędzie zalegają ogromne ilości śniegu. Nam udało się znaleźć gospodarza, który wpuścił nas do siebie na odśnieżony kawałek drogi. Zalecam jednak skręt w ulicę wzdłuż szlaku tylko autom z napędem 4×4. Może być spory problem ze stromym, zaśnieżonym podjazdem.

GOPR odradza trasę na Trzy Korony ze Sromowiec przez Wąwóz Szopczański z uwagi na występujące tam zagrożenie lawinowe.

Pamiętajmy jednak, że warunki zmieniają się każdego dnia i to, co wczoraj było udeptane, dzisiaj może już być zawiane. Najlepiej przedzwonić do lokalnej jednostki GOPR (Szczawnica) wieczorem przed wycieczką i zapytać, czego możemy się spodziewać na szlaku.

Z pozdrowieniem przewodnickim, Maja

 

To jest wersja demonstracyjna sklepu do celów testowych— Zamówienia nie będą realizowane. Zamknij