Czym są raczki? Czy można na nie mówić mini-raki? Kiedy warto ich używać? Jaki model wybrać? Na wszystkie Wasze pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym tekście.

Raczki to inaczej ostre zęby, które przytwierdzamy pod spodem buta, by zapobiec ślizganiu się. Zęby mają ok 1,5cm wysokości, ich ilość zależy od producenta, w najpraktyczniejszych modelach pokrywają całą podeszwę. Waga raczków to około 0.5kg. Za to wysokość zębów profesjonalnego raka to już ~3cm, a ich ilość 10-12. Waga również większa.

Co ciekawe, Słowacy przyjęli inne zwierzątko na nazwę tego sprzętu – kota 🙂 Raki to mačky (/maczki/), czyli koty, a raczki można nazwać turistické mačky, baby-mačky oraz spotkałam się z nazwą mačiatka (kocięta). Warto przyswoić te słowa, jeśli będziecie potrzebowali wypożyczyć sprzęt za południową granicą.

Dziś najdoskonalszym modelem raczków są te z metalowymi zębami na całej podeszwie, połączonymi łańcuszkiem, z gumowym otokiem na but. Dodatkowym zabezpieczeniem jest rzep. Produkuje je wiele firm w różnych cenach wahających się od 99-159zł. Istnieją też inne modele, ale nie będziemy się nimi zajmować, gdyż chociażby częściowe pokrycie stopy kolcami uważamy za technicznie niedoskonałe. A w modelach ze śrubkami zamiast zębów, bolczyki lubią wypadać. Jeszcze jednym dość dobrym produktem były raczki kiedyś sprzedawane w Biedronce – z zębami w postaci różyczek na całej podeszwie – mimo iż ich guma nie była ostatecznie bardzo trwała, to stosunek ceny do jakości był bardzo dobry, dały radę bez problemu wejść na Wielki Chocz (wycieczka porównywalna do Kasprowego Wierchu).

Kiedy używamy raczków?

Zasada używania raków i raczków jest podobna i bardzo prosta. Kiedy je założyć? – Gdy buty przestają nam wystarczać. A kiedy je mieć w plecaku? – Gdy istnieje ryzyko zalodzenia, oszronienia, mrozu, mroźnego wiatru.

Jak założyć raczki?

Raczki są bardzo przydatnym akcesorium w okresie przejściowym – jesienią i wiosną, gdy występuje zalodzenie, a nie ma wystarczającej ilości śniegu, by wbić pełny rak. Wygodne będą też na zimowych wycieczkach dolinnych oraz na łagodne szlaki górskie. Szczególnie w okresie tzw. szklanych gór (wszystko oblane lodem) – również w Beskidach. Prosta droga asfaltowa do Morskiego Oka potrafi się paskudnie zalodzić i przejście w samym bucie jest czasem bardzo niebezpieczne – o ile upadki nie grożą tam spadnięciem w przepaść, to jednak mogą spowodować złamania kończyn. Zimą dzieci (oraz niestety niektórzy dorośli) mają zwyczaj zjeżdżać w górach szlakami na jabłuszkach (czego nie pochwalamy, bo jest to zwyczajnie zagrożeniem dla innych turystów), wyślizgując koszmarnie podłoże. Tu doskonałym przykładem będzie Dolina Strążyska, Kasprowy Wierch od strony Hali Gąsienicowej czy Śnieżka. Tylko raczki nas uratują w takiej sytuacji (oczywiście nie przed rozpędzonym, na dodatek nierzadko nietrzeźwym, a już na pewno o ułańskiej fantazji woźniczym jabłka – zalecamy przy zejściach rozglądanie się, co dzieje się za naszymi plecami).

Gdzie używamy raczków?

Raczków używamy w terenie niewymagającym. Co to oznacza? Oznacza to doliny, niestrome stoki, ogólnie teren, w którym nie będziemy szli po stromym, a już absolutnie nie nadadzą się tu, gdzie trzeba używać przednich zębów raków (bardzo strome ściany), oraz gdzie przeciążenia na raczku względem buta będą za duże. To delikatny sprzęt i guma lub łańcuszki mogą niestety w pewnym momencie nie wytrzymać. Dlatego wybieramy je w terenie łagodnym. Czasem można ich użyć i w mieście, gdy chodniki są skute lodem lub zmarzniętym, śliskim śniegiem. Na bardziej zaawansowane trasy wybieramy raki. Dobrym pomysłem czasem jest posiadanie w plecaku zarówno raków jak i raczków, jeśli warunki i teren są zmienne. Np. Doliną Gąsienicową możemy podejść w raczkach, na stromiznach Kościelca użyjemy raków.

Kiedy raczki się nie sprawdzą?

Zdecydowanie w warstwie puchu leżącej na lodzie. Jest to sprzęt nie do końca profesjonalny, który zapcha się w momencie śniegiem, a jego zęby nie przebiją się przez warstwę świeżego opadu do lodu, który jest pod nim. Mokry śnieg też będzie problemem zapychającym raczki. Tu prędzej się sprawdzą raki, które zwykle posiadają system antisnow (/antisnoł/) zapobiegający przyklejaniu się śniegu od spodu.

Raczki nie sprawdzą się też tu, gdzie potrzebujemy użyć przednich zębów (nie posiadają ich). Nie nadadzą się po prostu do wspinaczki po skale. Dodatkowo, chodzenie po kamieniach w raczkach jest ryzykowne – metal, z którego są zrobione nie jest tak wytrzymały jak w rakach (niealuminiowych), a ostrzenie bardzo szybko skróci ich życie, bo zęby są po prostu za krótkie (każde ostrzenie skraca kolce).

Raczki zdecydowanie nie nadają się na strome szlaki również ze względu na wytrzymałość. Guma czy łańcuszek może nie dać rady przeciążeniom i pęknąć, co uniemożliwi dalszą wycieczkę. Raki mają znacznie solidniejszy system mocowania i to ich używamy na trudniejszych wyjściach.

Jak dobrać raczki dla siebie?

Raczki dobieramy do numeru własnego buta, posiadają rozmiary. Złe dopasowanie może skutkować albo ich spadaniem albo niemożnością założenia. W ekstremalnym przypadku strzeli guma.

Firmy outdoorowe tworzą „okucie” dla rozmiarów 35-48. Rozmiar w raczkach wyryty jest na metalowym spodzie. Są to litery S, M, L, XL, które u każdego producenta oznaczają nieco inne pasujące rozmiary butów. Np. raczek Climbing Technology S to rozmiary 35-37, a Grivel 35-38. Rozmiarówkę należy dokładnie sprawdzać podczas zakupów. Co ważne – jeśli planujemy używać raczków na bucie alpejskim, zimowym, mocno zabudowanym – należy wziąć wersję większą o minimum 1 rozmiar (buta). Uważajmy tez na pożyczanie naszego sprzętu, by ktoś nam go nie zniszczył, a sam nie wpakował się w tarapaty niepoprawnym dopasowaniem.

Dla dzieci dostępne są na rynku raczki czterozębne na środkową część buta. Na płaskim terenie (w dolinkach) się sprawdzą. Obejmą rozmiary 26-35.

Jak założyć raczki?

Najważniejsze, to założyć je w terenie bezpiecznym, zanim będą nam niezbędne. Każdy z raczków ma napis na gumie FRONT – oznacza to przód stopy. Zwykle jest tam metalowy pręcik, który musi się znaleźć mniej więcej nad naszymi palcami. Raczki nie posiadają rozróżnienia lewy/prawy, choć polecam zakładać tak, by końcówka rzepy wychodziła na zewnątrz (nie będzie nam zaczepiać o drugą nogę). Wkładamy najpierw przód stopy w gumę FRONT, pod pręcik metalowy, następnie naciągamy tył na piętę. Dociągamy mocno, by łańcuszki na podeszwie nie dyndały. Niekiedy rozciągnięcie gumy wymaga użycia siły. Następnie zapinamy rzepę na zewnątrz. Między nogami nic nie powinno nam się pałętać, a raczek musi ściśle przylegać do podeszwy. Zęby powinny być równomiernie rozłożone na całej długości stopy.

Jak nosić raczki?

Jedyną rzeczą, na którą należy uważać to by nie zahaczyć raczkiem o nogawkę lub stuptut drugiej nogi. Dlatego zimą chodzimy nieco szerzej (to szczególnie dla kobiet uwaga).  Idąc staramy się wbijać całą stopę w śnieg/lód. Jeśli raczki się stępią – warto je podostrzyć.

Do tzw. „dupozjazdów” raczki ściągamy, co by w razie kraksy nie wbić ich sobie w pupę/nogi, czy też w zależności od ilości wykonywanych salt i wygięć – w głowę na przykład.

W razie czego dobrze zabrać ze sobą na wycieczkę zestaw awaryjny – dodatkowe, inne, mniej zaawansowane oraz przede wszystkim lekkie raczki (jeśli oczywiście je mamy – np. takie z Biedronki), lub kilka trytytek i taśmę naprawczą (mój patent – mam ją zawsze nawiniętą na kijku trekkingowym).

Które modele polecamy?

Używałam na wycieczkach raczków firm Stubai (Mount Track), Climbing Technology (Ice Traction Plus), Grivel (Ran i Ran Light) oraz Camp (Ice Master). Wszystkie spisują się świetnie, mają niemal identyczny kształt i podobną cenę. Jedyne co mogłabym zróżnicować, to etui – to z raczków Stubai świetne, pełne, nieprzemakalne, można je przyczepić do plecaka na zewnątrz lub do paska. Następnie opakowanie Grivel – lekkie i funkcjonalne. Nr trzy to Climbing Technology – opakowanie lekkie, ale psują się niemal natychmiast suwaczki. Ostatnie miejsce zajęło pudełko od Campa – bardzo niewygodnie wpycha się w nie raczki oraz od razu zepsuł się suwak. Za to Camp otrzymuje najwyższą notę za rzepy w raczkach – nic się nie pruje, nie odstają nitki, jak w modelach pozostałych wyżej wymienionych producentów. Grivel wyprodukował lżejszą wersję swojego produktu Ran – Ran Light, a Camp – Ice Master Light. Zwykle rozmiary raczków różnią się kolorem ogumienia, jednak Stubai produkuje wszystkie opcje czerwone, a Grivel żółte.

Nie miałam jeszcze przyjemności testować raczków Veriga, Black Diamond, Rapeks i Decathlon, więc nie mogę się wypowiedzieć merytorycznie na ich temat.

Gdzie można kupić raczki i za ile?

Raczki można kupić w sklepach internetowych (np. skalnik.pl, alpindoor.pl) lub stacjonarnych (np. Polarsport czy Decathlon). Warto sprawdzać bieżące promocje, obecnie wielu sprzedawców kusi klienta swą ofertą i można natrafić na naprawdę dobrą cenę. Raczki z Decathlonu kupicie za 99zł, raczki Climbing Technology normalnie kosztujące 159,99 w promocji dostaniecie za 139,99zł, a czasem nawet za 127zł!

Raczki można też wypożyczyć – np. u nas w Krakowie. Koszt to 15zł/dobę (w wypożyczalni Aktualnych Warunków).

Po co to wszystko?

Inwestycja 120zł w raczki oszczędzi Wam wielu pytań oraz stresu – czy szlaki są oblodzone?, czy jest ślisko?, czy da radę w samym bucie?, czy wytopiło się już?, czy będą płaty śniegu?, czy w bezpiecznym terenie te płaty będą czy niekoniecznie?, iść – nie iść? Mając sprzęt w plecaku przestaniecie się w ogóle zastanawiać nad takimi rzeczami oraz odejdzie Wam kolejne, bardzo złudne, polecane przez niektórych speców internetu: „można iść bez sprzętu, ale czujnie” – cokolwiek to znaczy – nie brzmi ani dobrze, ani bezpiecznie. Bo co jeśli ta „czujność” zawiedzie? Lub mamy inne pojęcie czujności? Czyżby w innych miejscach szło się mniej czujnie?! Bo wg mnie iść czujnie to należy zawsze… A co jeśli ten internetowy anonim przeszedł bez raków czy raczków, bo ich zwyczajnie nie miał, ale szedł tak naprawdę na czworakach i walczył o życie? Lub okaże się, że mamy mniej szczęścia niż polecający nam czujność „specjalista-szczęściarz”? Nie oszukujcie siebie samych. Nie oszczędzajcie na bezpieczeństwie. 100zł czy wypożyczenie za 15zł to nie jest majątek. Zdrowie jest najcenniejszą rzeczą jaką mamy w życiu i powinniśmy robić wszystko, by o nie dbać.