To, co się działo 25 lipca w Tatrach można spokojnie nazwać armageddonem. Tysiące osób wyczekujących na poprawę pogody nareszcie się jej doczekało i wszyscy jak jeden mur ruszyli w góry. Mur ten jednak napotkał opór…

Kuźnice, 25.07.2019r.

Najbardziej dramatyczne miejsca to jak zwykle Morskie Oko oraz kolejka na Kasprowy Wierch. Choć nie brakło i amatorów Gubałówki czy pienińskich Trzech Koron, gdzie również tworzyły się spore zatory. Krupówki wyludniały.

Kolejka do toalety w schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej stykała się z kolejką z baru – ciężko było wybrać, w której stanąć najpierw, panowie nie wytrzymywali tego napięcia i załatwiali swe potrzeby w kwitnącej już okolicznej wierzbówce kiprzycy.

Droga do Morskiego Oka klasycznie zablokowała się wczesnym rankiem, to, co działo się nad jeziorem to istny koszmar, do żyjących tam pstrągów dołączyły nadbrzeżne sardynki pościskane między sobą.

Niewiarygodnym wręcz powodzeniem cieszyła się kolejka do kolejki na Kasprowy Wierch. Stało w niej kilkaset osób, końca ogonka nie było widać spod kas. Napotkane wieczorem w „Kolibce” starsze małżeństwo z Niemiec czekało „tylko” 3,5h, co wspominali jako koszmar (pamiętajmy, że był to gorący dzień), jednak prasa rozpisywała się i o 6h oczekiwania. Niesamowite nie jest to, ile osób postanowiło wybrać się w tym dniu na Kasprowy Wierch kolejką bez wcześniej kupionego biletu, bo wiadomo, przejażdżka piękna, a to, ile z nich nie zrezygnowało widząc ogrom ludzi czekających na wjazd. Cierpliwość godna podziwu.

Naturalnie osoby, które kupiły sobie bilet online (20zł drożej niż w kasie w Kuźnicach), nie oczekiwały wcale, wjeżdżały o ustalonej na bilecie godzinie. Niestety wspomnieni turyści z Niemiec o takiej możliwości nie słyszeli, jak i zapewne pozostałe setki (a może już tysiące?) osób. Bilet online można było kupić jeszcze w przeddzień, w większej ilości na wieczorną godzinę (po 18-ej), pojedyncze wjazdy dostępne były na przeróżne godziny przez cały dzień. Jednak każdy, kto zerknąłby na prognozę pogody oraz czas zachodu słońca, wydedukowałby, że również 18:10 jak i 19:00 to jest bardzo dobry czas na wjazd, będzie pogodnie, a do zmierzchu nadal prawie 3h.

Kasa express

Z pomocą turystom przyszła kasa express PKLu, która znajduje się w Biurze Obsługi Klienta w Kuźnicach tuż obok kasy tradycyjnej, a o istnieniu której niewiele osób wie. Niestety nie udało nam się dowiedzieć w Biurze Prasowym PKLu jaki był oficjalny cel wprowadzenia takich biletów, objęte zostało to milczeniem. Ale oczywistym jest, że zdesperowany turysta  bez oporów zapłaci PKLowi za legalny, natychmiastowy wjazd 50zł więcej, w końcu to kwota nadal tańsza niż u koników. Lecz takie „premiowanie” bogatszych pozostawia niesmak.

Cennik express

Co bardziej świadomi turyści znający tę magiczną kasę express naturalnie zaczęli się ustawiać w kolejce do niej. Było ich 25 lipca tak wielu, że sprzedaż przyspieszonych wjazdów została zablokowana jeszcze przed 11-ą, rozczarowując ustawiony już spory sznureczek niezważających na koszty turystów. W tym momencie doszło do kuriozalnej sytuacji, gdy mamy już nie jedną, a dwie kolejki do kolejki na Kasprowy Wierch. Pierwsza tradycyjna, druga dla turystów o zasobniejszych portfelach, „uprzywilejowanych”. Niestety nie uzyskaliśmy od PKL informacji o ilości biletów w każdej z puli.

Gdy powyższe trzy sposoby zawodzą, jest jeszcze kilka rozwiązań. Jednym z nich jest zmiana planów (gorąco polecamy), ale z odsieczą co bardziej upartym przychodzą najmniej lubiani przez wszystkich – koniki. To osoby odsprzedające sporo drożej zakupione wcześniej bilety lub miejsce w kolejce. Spotkać ich łatwo – niektóre (a może i wszystkie) busy do Kuźnic zatrzymują się nieco wcześniej na parkingu, gdzie od razu podchodzą do nas osoby oferujące bilety online na daną godzinę. Cena 150zł – 70zł drożej niż w kasie, 50zł drożej niż online. Praca konika nie należy do łatwych, to trochę loteria, gdyż kupują bilety ok. tydzień wcześniej, nie znając dobrze prognoz pogody. Ryzykują, czasem biletów nie sprzedają wcale, bo leje. Summa summarum jednak zarabiają, bo to robią, jednak nie jest to biznes ani legalny, ani przyjemny, a cena za bilet spokojnie można powiedzieć – kosmiczna. Można też kupić miejsce w kolejce. Podaje się imię konikowi, ten przekazuje je kolejkowemu czekającemu w kolejce, następnie idzie się jak do kolegi, który to woła nagle po imieniu – „hej Kaśka tu jestem!!! Nareszcie jesteście”. Po odstąpieniu miejsca taki kolejkowy idzie znów na koniec i proceder się powtarza. Taka sprzedaż miejsc niestety wiąże się z awanturami, rękoczynami, wkraczaniem do akcji ochrony (jedna z naszych czytelniczek opisywała, że ochrona pacyfikuje awanturujących się, nie tych kupujących miejsca od koników !). Co na to PKL?

„Spółka nie ma formalnych możliwości weryfikacji biletów i podejmowania działań przeciwko tej praktyce”

Powyższe rozwiązania nie zachęcają? Proponujemy najlepsze – spacer na Kasprowy Wierch! O możliwych trasach napiszemy w kolejnym artykule, lecz kto sobie pomyślał „a wejdę i zjadę kolejką” ten popełnił spory błąd logistyczny. Ok 100 osób oczekiwało wczoraj na szczycie w kolejce do zjazdu! To piechurzy, którzy weszli, ale zechcieli zjechać. Biletu w dół nie da się kupić nigdzie indziej jak na szczycie. Koszt kosmiczny – 65zł, kto kupi bilet wchodzi od razu, brak możliwości kupna zjazdu na daną godzinę. Turyści, którzy mieli bilet w dwie strony zjeżdżali o wyznaczonej godzinie bez oczekiwania.

Kolejka do zjazdu

 


2 Komentarze

Gosia · 26 lipca 2019 o 23:55

„To piechurzy, którzy weszli, ale zechcieli zjechać.”
To jestem ja! Nie dlatego ze leniwa, a dla tego ze mam powagnyj problem kolanem. Do gory pomaly ale wyide. Niestety jest to bardzo bolesne idcz z gory w dol.

Imponderabilis · 30 lipca 2019 o 20:30

Gosia, ja też wtedy weszłam i zjeżdżałam ze znajomymi 🙂 Nie widzę w tym niczego złego, wielokrotnie przewodnicy właśnie korzystają z kolejki, a zimą z krzesła w Kotle Gąsienicowym 🙂

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

To jest wersja demonstracyjna sklepu do celów testowych— Zamówienia nie będą realizowane. Zamknij